poniedziałek, 11 lutego 2013

śmietankowo-cynamonowa rozpusta





Nie do końca słodkie, ale za to  mocno śmietankowe i maślane ciasteczka.  W samym cieście nie ma ni krzty cukru – dlatego można je przyrządzić w wersji wytrawnej z solą i na przykład suszonym kwiatem lawendy albo rozmarynem.


Do upieczenia 130 sztuk ciasteczek ( w zależności od wielkości foremki)  potrzebujecie:
1 i ½ szkl. mąki
1 jajko
Szczyptę soli
250 gram masła
5 łyżek kwaśnej śmietany
Do wersji na słodko  ½ łyżeczki mielonego cynamonu do ciasta


Zagniatacie ciasto ze wszystkich składników. Pamiętajcie, że do ciasta wykorzystujemy tylko żółtko, białko przyda się do smarowania ciasteczek. 


Możecie  włożyć je na godzinę do lodówki żeby odpoczęło.

 
Rozwałkowujecie dość grubo i wykrawacie ciasteczka. 


Układacie na blaszce wyłożonej  papierem do pieczenia .


Każde ciasteczko smarujecie białkiem i obsypujecie cukrem. Możecie też użyć cukru pomieszanego z cynamonem. Pieczecie w rozgrzanym do 180  stopni piecu przez około 20 minut.
Ciasteczka są bardzo fajne – troszkę przypominają ciasteczka z ciasta francuskiego.





niedziela, 10 lutego 2013

Red Velvet w różnych odsłonach.





a przepis na Red Velvet : tutaj

Rozgrzewająca zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów.



  

Uwielbiam  tą zupę.  Jest pożywna , smaczna i delikatnie rozgrzewa zmysły.  Ma jeszcze jedną dodatkową zaletę – jej przygotowanie zajmie Wam nie dłużej niż  40 minut.  



Zaopatrzeni w czerwoną soczewicę,  dorzucacie do koszyka 2 ziemniaki, 1 marchewkę, zapuszkowane pomidory w całości, cebulę.  Do tego przygotowujecie ziele angielskie, liść laurowy, 2 -3 listki kaffiru, lionkę, świeży imbir, ziarna kolendry, opcjonalnie kilka ziaren kardamonu, chilli w płatkach i cynamon.


Do garnka wlewacie wodę (1l.), lekko solicie, wrzucacie liście laurowe, ziele angielskie, kaffir (możecie też użyć  przygotowany wcześniej bulion). Wrzucacie pokrojone ziemniaki, obrany, pocięty na kilka kawałków imbir  i pokrojoną w plastry marchewkę. 





Cebulę kroicie i przesmażacie na oliwie.  Po 10 minutach gotowania ziemniaków dodajecie  do garnka cebulę. 



Soczewicę wrzucacie na sito i płuczecie. Na tą ilość potrzeba ¾ szklanki soczewicy. Wrzucacie soczewicę do  wywaru i gotujecie kolejne 10 – 15 minut.  



Kiedy soczewica jest już miękka dodajecie pomidory – zagotowujecie. Dodajecie kilka ziarenek kardamonu, jeśli lubicie.  



Całość miksujecie i doprawiacie delikatnie sokiem z limonki. Przed blendowaniem wyjmujecie i wyrzucacie, imbir, liście, ziele angielskie.



Podajecie wedle uznania z natką, z posiekaną  świeżą kolendrą, z chilli.
Dla  lubiących eksperymenty polecam dodanie odrobiny cynamonu.

piątek, 18 stycznia 2013

kurczak w nietypowym sosie czyli dżem wiśniowy, ketchup i majonez


Dzisiaj nietypowe połączenie. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy robiłam  kurczaka według tego przepisu, pochodziłam do niego z pewną dozą nieśmiałości. Niemniej jednak polecam, bo kurczak wychodzi zaskakująco dobry.
Przepis jest prosty.
Krótka przebieżka do sklepu.  Kurczak - w całości, w kawałkach, same udka, co lubicie.Ilość? Dowolna, ile zjecie. Kupujecie.
Do tego kupujecie majonez (proponuję odtłuszczony - najlepszy jest Hellmansa, Kielecki, choć sam w sobie wyśmienity, do tego dania  jest zbyt tłusty) ketchup - Heinz na przykład i niesłodzony bądź niskosłodzony dżem wiśniowy. Najlepszy taki z kawałkami wiśni.
Kurczaka myjecie, osuszacie, lekko solicie. W misce mieszacie w równych ilościach: majonez, ketchup i dżem. Kurczaka przekładacie do żaroodpornego naczynia i zalewacie otrzymanym sosem. Dokładnie obtoczcie kawałki kurczaka.
Wstawiacie do pieca, rozgrzanego na 180 stopni. W zależności od tego, ile macie kurczaka i jak duże jego kawałki, tyle pieczecie.
Wyśmienicie smakuje podawany z ryżem albo z soczewicą.
Do tego trochę zieleniny - u mnie rukola w sosie z oleju z prażonych orzechów włoskich z odrobiną  soku malinowego i octu balsamicznego z dodatkiem 1 ząbka czosnku.
Zachęcam do przetestowania - możecie zrobić też wersję z dżemem morelowym, choć wiśniowy, moim zdaniem jest lepszy.

niedziela, 13 stycznia 2013

Ujebańce Stefanii







Pamiętam rodzinne obiady u babki Stefanii.  Zbierało się nas wtedy około 19 osób. Stefka szykowała obiad dwudaniowy i deser. Obowiązkowo był niedzielny rosół podawany z domowym makaronem, z tego co pamiętam czasem była pomidorówka – zawsze ze świeżych pomidorów. Drugie dania  bywały różne:  kaczki, gęsi, schabowe, bitki, zrazy, raz nawet  Stefka zaszalała z homarem, bywały raki, pierogi  z nadzieniem z płucek  i wspaniałe pyzy bywały i  „ujebańce”…  To dość egzotyczna nazwa …
Nazwę wymyśliła babunia. Stefka miała w sobie coś z szaleństwa, czasami. Choć generalnie odgrywała rolę rodzinnej terrorystki i tzw. harpagona. Kulinarnie Stefanii nie mieliśmy jednak nigdy nic do zarzucenia.
Uwielbiane przez nas „ujebańce”, to nic innego jak szare kluski.  Aby je zrobić potrzeba zetrzeć ziemniaki, dodać do nich mąkę, sól, jajka. Wymieszać a potem gotować …. Wyobrażacie sobie narobić kluseczek dla 19 osób. Ile to ziemniaków potrzeba, ile czasu zajmuje odciskanie, odcedzanie, mieszanie, gotowanie – no nieźle się człowiek przy tym musi narobić…. Stąd szalona Stefania nazywała te kluski „ujebańcami”. Rodzinnie nazwa się przyjęła i ja nie używam innej.
No dobrze, z grubsza wiecie, co potrzeba do zrobienia „ujebańców”.


Porcja na 2-4 osoby – w zależności od apetytów i tego z czym je podacie.
1 kg ziemniaków
2 jajka
½ łyżeczki soli
Około szklanki mąki.


Ziemniaki obieracie. Najfajniejszy moment – tarcie.  Ja preferuję tarkę, ze względu na fakturę klusek jaką się w ten sposób uzyskuje . Ale możecie skorzystać z miksera.  Tylko nie zapomnijcie o użyciu tarki o najmniejszych oczkach.


Utarte  ziemniaki odkładacie na sito, żeby odciekły. Masę można również odcisnąć w lnianym woreczku.  Czekacie kilka chwil, aż na dnie miski z sokiem z ziemniaków wytrąci się krochmal.



Wodę znad krochmalu zlewacie, a krochmal razem z mąką (dodawajcie stopniowo) i 2 jajkami   i solą dodajecie do  ziemniaczanej masy. 



Mieszacie. Ciasto powinno być dość zwarte, ale nie przesadzajcie z mąką, żeby kluski nie były twarde.
W garze gotujecie mnóstwo wody. 



Solicie też dość obficie. Nie dodawajcie ani oliwy ani oleju . Kluski się nie zlepią. Zresztą nigdy w życiu do wody, w której gotuje się makaron nie dodaje się oliwy. To są zabobony i profanacja.
Na wrzątek kładziecie kluski. Możecie wyłożyć masę na talerzyk  i łyżką zgarniacie kluseczki do gara.  Kiedy kluski wypłyną gotujecie ze 3-4 minuty. Gotowe.


Wyobrażacie sobie Stefanię, która uwijała się z tymi kluseczkami wydając 19 porcji jedną po drugiej…
I z czym to podać?  Są różne szkoły. U nas w domu podawało się kluski z kawałkiem duszonego mięsa. Ja proponuję  podać z duszonym schabem karkowym i zasmażanymi burakami. Dla 3 czy 4 osób nie narobicie się zbytnio, choć  zejdzie Wam się trochę czasu.
Szare kluski wyśmienicie smakują ze skwarkami z boczku, podawane w towarzystwie  kapusty albo podawane okraszone skwarkami z boczku albo słoniny z cebulą posypane tłustym twarogiem.... Jakkolwiek ich nie podacie, "ujebańce" są wyśmienitym daniem na jesienne i zimowe wieczory....

sobota, 29 grudnia 2012

pietruszka pieczona w miodzie z dodatkiem masła i oliwy wraz z pieczonymi ziemniakami podawana w towarzystwie pijanego nalewką porzeczkową kurczęcia natartego utłuczoną kolendrą z goździkami i innymi aromatami






Żeby kurczaka  przyprawić szykujecie:     
    
Sól, pieprz, paprykę
Do utłuczenia w moździerzu 6 goździków i łyżeczkę ziaren kolendry.
¼ szkl. oliwy
100 gram nalewki z czerwonej porzeczki (opcjonalnie)


Do pietruszki w miodzie zapiekanej:
Dla 2 os. 6 – 8 pietruszek
Łyżkę masła
2 łyżki oliwy z oliwek
Łyżeczkę miodu  - ja użyłam spadziowego
Sól i pieprz i główkę albo dwie, czosnku.


Kurczaka myjecie i osuszacie. Nacieracie solą , pieprzem i papryką. W moździerzu ubijacie na pył kolendrę i goździki.  Nacieracie kurczaka i odstawiacie w chłodne miejsce na pół godziny.



W tym czasie przygotowujecie pietruszkę.  Obieracie  ją i kroicie na plastry wzdłuż o grubości każdy po około ½ cm. W rondlu roztapiacie masło, oliwę i miód. Tą mieszanką  polewacie ułożoną w brytfance pietruszkę i delikatnie oprószacie pieprzem i solą. Dodajecie przekrojony czosnek.


Teraz czas na kurczaka. Piecyk rozgrzewacie  do 180 stopni. Do brytfanki na ziemniaki, tak jak w przepisie na kaczkę, układacie kurczaka. Ostatni sznyt to polanie kurczaka mieszaniną oliwy i nalewki. Dzięki temu kurczak zyska na chrupkości i rumieńcach. Wstawiacie kurczaka do piecyka na 1,5 godziny.   Po godzinie   wstawiacie do piecyka pietruszkę i pozwalacie jej piec się 30 – 40 minut. Powinna przyrumienić się na brzegach.


Kurczaka podajecie  ułożonego na ziemniakach, przyozdabiając talerz pietruszką. Danie gotowe. Do pietruszki możecie dodać również selera, pasternak i  cebulę. Zapiekacie tak, jak pietruszkę. To naprawdę bardzo smakowity dodatek do mięs, ale też  możecie zajadać takie warzywa same, podając je z ulubionym dipem na przykład.